“Człowiek wracający”

Wróciłem do siebie

do swoich czerech kątów, które nie są kątami

bo przecież ciała nie są ostre,

nie są rozwarte

a już na pewno nie jesteśmy prości.

 

Gdy wracałem

łezka kręciła się w oku

nie kręcąc się, tylko płynąc.

 

Bo oprócz przygód

ja chcę trochę mieć statyczności, trochę kontroli

i zmian takich

w postaci umytych okien, wypranych zasłon,

stłuczonych uszu od kubków.

 

Wracałem pewnym krokiem

takim rytmicznym, niepogubionym

bo znam swoją drogę.

 

Przekręciłem klucz

w zamku w pałacu

i lekko te drzwiczki pchając

poczułem mój domowy zapach

ten niewyczuwalny na swetrach po praniu.

 

Wróciłem do siebie

odwiesiłem płaszcz, zdjąłem buty

i robiłem normalne kroczki,

takie codzienne jakbym wracał z zakupów.

 

Wróciłem do siebie

po krótkiej wieczności

co zmienia mnie

bezpowrotnie.

Dodaj komentarz